Wieeem. Dawno mnie nie było.. powiedziałabym nawet bardzo dawno. No ale chyba sami rozumiecie .. okres przedświąteczny.
Cała ta bieganina. Porządki. Zakupy. Porządki. Pakowanie. Porządki.. Jezu. Ale ja nie lubie sprzątać.. A do mojej mamy nie dociera informacja, że jestem "artystką" i to co ona nazywa w moim pokoju bałaganem, jest dla mnie moim artystycznym atelier ! Wszystko potrafię znaleźć bez zbędnego wysiłku i to się liczy.
Mimo, że prosiłam, błagałam rodziców.. musieliśmy jechać na święta do wujka za Siedlce (no wiecie..województwo mazowieckie, wschód, wschodnia granica, wsie). Żeby nie było, że jestem jakimś gburem czy coś.. ale nie lubie tam jeździć.. tym bardziej odkąd babci już tam nie ma.
W sobotę tydzień temu miałam pobudkę o godzinie 4! Masakra jakaś. Ogarnęłam się i zajęłam swoje miejsce w samochodzie (bagaże były już w samochodzie od piątkowego wieczoru). Jak to ja .. 20 minut i spałam. No co ja poradzę, że ta godzina tak na mnie działa. Na miejscu zjadłam śniadanie.. i załamałam się warunkami pogodowymi.. Widać, że stamtąd nie ma daleko do Syberii.. Ziąb na czym świat stoi i śnieg.. Zmora tegorocznej Wiosny..
W święta musiałam wstawać wczeeeeśnie, bo na 7 msza w kościele. Po kościele śniadanko i .. spać.. obiadek i ...spać. Nie miałam innego zajęcia.. Nie mogłam wyjść z domu bo śnieg bezustannie padał.. a ja byłam (i nadal jestem) przeziębiona.
Wczoraj wróciłam do domu.. Spotkałam się z Huskym.. pojechałyśmy do Agory..i jakimś dziwnym trafem znalazłyśmy się w kinie . Heheh .
A dzisiaj .. Wiosenno.. a nie.. jednak Zimowa sesyjka.
Efekty poniżej.
Dobra ja lecem.
Komentujcie bo nie wiem jak mi idzie!
Do potem :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz