Dzień w szkole.. 2 wf z samego rana. Nie było źle.. Znaczy.. Jak dla kogo. Biedna Róża skręciła kostkę.
Po wf wycieczka spragnionych Magdy i Dominiki do Stokrotki. xD Czasami sama się sobie dziwie ile potrafię zjeść.. No cóż.. trzeba jakoś wyżywić tasiemca.. eh.
Lekcje stosunkowo nudne... nasze dzisiejsze rozmowy ... tak sobie siedze i czytam.. to takie głębokie. hehe.
Caaaaaaaaaalutki dzień pisania z takim jednym :*.
Czasem mam chęć sama siebie walnąć za to że najpierw piszę, a potem myśle.. już dzisiaj dałam popis swojej porywczej natury..
Życie jak sceny wyrwane z filmu. I to bardzo ciekawego filmu.
Dzisiaj już po umówionej wizycie w poradni wad postawy. Zdjęcie RTG zrobione.. opisane.. eh. Diagnoza ? Skolioza. Zalecenia ? Rehabilitacja. Uwagi? Do jasnej cholery! Moje "talerze biodrowe" są już prawie zrośnięte (cokolwiek to oznacza), a to mówi, że już zbytnio nie urosnę.. No ja błagaam! Chce mieć przynajmniej te 1, 60m!
Wiedziałam jaka będzie reakcja Oli gdy jej powiem o wyniku badania.. "mówił ci coś o sana?." . heheh. kochanaa moja. ^^
Chce już jutro! Chce być po szkole. Po 6 nudnych godzinach siedzenia. Chce już pójść po Huskyego pod szkołę i iść kupić buty ! mmmm <3. co jak co , ale te są śliczne.. ale musze nauczyć się w nich chodzić. Ale na to mam czas. ;D.
No dobrze, bo trochu się rozpisałam.
Chwilowo znikam.
Do potem.
co my tu mamy.. mój.. znaczy. prawie mój bucik i zdjęcie z Dominiką w jakże ślicznej szatniowej łazience w jakże cudownym czystym lustrze. xD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz